niedziela, 22 stycznia 2012

From Poland with love.. Lofty u Scheiblera, Łódź.

Historyczna dzielnica Łodzi, Księży Młyn. Stara, niszczejąca od wojny fabryka Karola Scheiblera. Jedna z marnych i smutnych wizytówek miasta. Dziś, wspaniale odrestaurowana i zaadaptowana na cele mieszkaniowe jest chlubą dzielnicy. Lofty stwarzają możliwość unikatowej aranżacji wnętrza. Próba dostosowania się do ich charakteru może owocować w najróżniejszy sposób, licznymi stylistykami. Za projekt przedstawionej niżej wnętrza (miejsce pracy i życia łódzkiego filmowca) odpowiada pracownia Rydzyńska Design. Zapraszam do oglądania.

































Z pozdrowieniami i życzeniami dobrego tygodnia.

Zdjęcia z: http://www.domosfera.pl/wnetrza/51,94387,10980044.html?i=2 a jeśli interesuje Was sama inwestycja: http://www.uscheiblera.pl/pl/

niedziela, 15 stycznia 2012

Loft w starej elektrowni; San Francisco, USA; projekt wnętrza: Steven Volpe Design.

Loft, który za chwilę obejrzycie, mieści się w budynku elektrowni z początku XX wieku. W latach 90tych bryła elektrowni została odnowiona, a wnętrze podzielone na 44 mieszkania, jedne mniejsze, inne większe. Wnętrza loftów są wysokie, sklepione drewnianymi stropami, które podtrzymują szerokie wsporniki. We wnętrzach odsłonięto czerwone ceglane ściany, restauracji poddane zostały też wielkie, podzielone na komórki okna.





Zdjęcia wnętrz jednego z loftów znajdziecie poniżej. Jego stylistyka wydaje mi się świetnie korespondować z bryłą budynku, z jego klimatem. Zachowano oryginalne sklepienia i szerokie drewniane kolumny wspierające strop; piękne jest otoczone wysokim ceglanym murem patio i wielkie okno w salonie przez które wpada światło. Całe wnętrze utrzymane jest w stonowanych barwach, gdzieniegdzie przebijają odważniejsze kolory, jak choćby błękit obrazu nad sofą czy niebieskość regału. Dużo tu naturalnych materiałów, jak drewno, czy len zasłon. Wiekowym meblom towarzyszą ich nowocześni potomkowie i kombinacja ta wydaje mi się tu wyjątkowo udana.





 



Co sądzicie? Mnie osobiście, autentycznie zachwyca to wnętrze.

Pozdrawiam. JŁ












Zdjęcia kolejno z: www.ubayp.com/buildings/355Bryant.htmlhttp://freshome.com/2011/06/30/imposing-loft-design-in-san-francisco-by-steven-volpe/http://www.stevenvolpe.com/

sobota, 14 stycznia 2012

Spełnianie się snu o prawdziwym domu.

Zapierające dech w piersiach wnętrza można znaleźć wszędzie. Może to być małe mieszkanie w małym miasteczku, kawalerka w bloku, drewniany domek na wsi, imponujący loft w dawnej fabryce czy wyremontowany strych. Istotne jest by nie wprowadzać do wnętrz, na siłę, klimatu, którego w nich nie ma. Wszelkie udawanie zostanie zauważone i zdeklasuje nawet skądinąd ciekawe rozwiązania. Drewniane belki ciągnące się po niewysokich sufitach na nowych osiedlach w Warszawie, postarzane, na wpół rustykalne meble i dodatki w malutkich mieszkaniach z wielkiej płyty, daleki wschód w przedwojennej kamienicy czy nowoczesność i minimalizm w drewnianym domu pod miastem. Można, ale po co? Czy nie lepiej jest odszukać i odsłonić już istniejący klimat danego miejsca, budynku i jego otoczenia? A całość urządzić w odkrytym już tonie, choć zgodnie z naszym gustem? Zadanie nie należy do łatwych, sklepy kuszą tysiącami przedmiotów w jakże odmiennych stylach. I to nam się podoba i tamto, ale jak to połączyć? Ach, jakoś się uda. Kupujemy więc i skórzany fotel jak po dziadku i postarzany zegar jak z francuskiej stacji kolejowej, a na koniec parę obrazów w sklepie na I. Jednak less is more (jak pisał w swoim XIX wiecznym poemacie Robert Bowring). Umiejętność łączenia stylów nie jest prostą sprawą, dlatego tak często lądujemy w bezpiecznych, nowiutkich mieszkaniach wykończonych jak od linijki, które dopiero z czasem zagracamy mało udanymi nabytkami. W najbliższym czasie postaram się przedstawić kilka rozwiązań wnętrzarskich nieźle korespondujących ze stylistyką architektury budynku, osiedla, czy otoczenia, w których style poszczególnych elementów mieszają się z dużą, moim zdaniem, gracją. Zapraszam do czytania i oglądania. JŁ

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Hiszpańska fantazja i luz; wakacyjne mieszkanie w Madrycie.

Trochę słońca w ponurej szarości naszych polskich warunków nie zaszkodzi. Zwłaszcza dziś. Ciemne chmury pchane ostrym wiatrem po niewidocznym niebie i deprymująca, zbyt szybko spadająca na nas ciemność wieczoru. Kolorowe mieszkanie w ciepłym Madrycie (plus 12 stopni w południe) musi nam na chwilę zastąpić brak naszego własnego słońca na naszym własnym niebie. Wysokie sufity, białe ściany zestawione z jasną, ciepłą podłogą. Multum kolorowych dodatków, stoliczków, ław, dywanów, krzeseł, foteli, poduch, narzut, luster w ramkach. Wystrój mieszkania sprzyja relaksowi i spokojnemu odpoczynkowi od codziennych zajęć. Nic tylko wtopić się w miękką kanapę z grubą książką i kieliszkiem czegoś uspokajającego w ręku. Całość jest urządzona w dobrych materiałach ale bez przesadnego zadęcia; wnętrze przynosi wrażenie lekkości, przestrzeni, miękkiego nienachalnego komfortu.









































Co sądzicie? Zamieszkalibyście w tej letniej atmosferze na stałe? Ja na pewno.

Pozdrawiam.


Zdjęcia kolejno z: http://www.micasarevista.com/index.shtml